Historia

Nasza chałupa w Zawadce Rymanowskiej

Tekst autorstwa Pawła “Golka” Golemana, opublikowany w Siwerniaku wydanym na 40-lecie Koła
Zdjęcia: Piotr Chomicz
Film: Piotr Szucki

Chyba od samych początków w Kole żyła idea posiadania własnej chałupy, w górach, a najlepiej jeszcze jakby była to łemkowska chyża. Na przełomie lat 70/80 była Banica, potem musiała nam wystarczyć chatka w Zalesiu, od gór sporo oddalona (co przecież wcale nie było jej wadą). W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych zaczęliśmy przegrywać walkę z młodzieżą z okolicznych wiosek, która upatrzyła sobie Zalesie jako miejsce radosnej i nieskrępowanej zabawy. Do tego zmieniały się czasy i coraz rzadziej tam jeździliśmy.

zaw2_98

Pod koniec 1997 roku pojawiła się możliwość uzyskania całkiem sporej dotacji z PTTK na cele związane z działalnością baz namiotowych. I stąd pomysł kupna chałupy w górach. Po krótkich poszukiwaniach znaleziono chyżę w Zawadce Rymanowskiej i dwie chałupy w Wisłoku Wielkim. Chyżę w Zawadce odkryto już dwa lata wcześniej, kiedy to Barnaba Obst i Mateusz Patorski jeździli po Beskidzie Niskim i pomagali znajomym w szukaniu i kupnie chałupy. Wtedy jeszcze była ona zamieszkała, a jej właściciel budował nieopodal nowy dom.

Dotacja została przyznana, a my wybraliśmy Zawadkę, jako miejsce bardziej urokliwe i z całkiem dobrym dojazdem. Do tego Wisłok był za blisko Jawornika, gdzie wraz z Orkiestrą św. Mikołaja prowadziliśmy wtedy bazę namiotową. Bliskość Zyndranowej (i chatki SKPB Rzeszów) też mogła mieć znaczenie. Chałupę wraz ze stojącym obok spichlerzem zakupiliśmy oficjalnie 18 lipca 1998 roku.

Chyża została zbudowana na początku wieku XX, nad drzwiami ma tabliczkę ubezpieczenia z 1926 roku. W spichlerzu, jedynym we wsi, przed II wojną światową mieścił się mały sklep. W czasie wojny, jak mówią sąsiedzi, robił za schronienie dla towarzysza Wiesława, czyli Władysława Gomułki, pochodzącego z pobliskiego Krosna.a

Stan chałupy nie był najlepszy, toteż nie pozostało nam nic innego jak przystąpić do prac remontowych. Grupa Remont była jednostką dość elitarną, niezbyt liczną, zdolną do poświęceń, aczkolwiek czasem niekoniecznie uzdolnioną budowlanie (jak chociażby autor 😉 ). Ale bez takich osób jak: Łukasz Jamka, Mateusz Patorski, Piotr Wójcik, Piotr Chomicz, Andrzej Stoiński, Barnaba Obst (tych, których pominąłem, proszę o litość), to miejsce by tak dobrze nie wyglądało jak dziś.

Przez lata chałupa doczekała się nowych podwalin, okien, stropów, podłóg, kominka, łazienki, komina, prycz, pieca. No i mebli kuchennych holenderskich (znaczy się z bazy w Solince).

Prace remontowe przy takim budynku mają charakter ciągły, bo zawsze coś zrobić trzeba. Najważniejszym zadaniem na najbliższe lata będzie wymiana pokrycia dachowego.

Chałupa jest obiektem Studenckiej Bazy Noclegowej, czynna w lipcu i sierpniu, w pozostałym czasie otwierana po wcześniejszych ustaleniach z opiekunem chatki.

 

“Archiwalny” film z początków działalności bazy

  • Lukasz Kaczmarek

    Pamiętam różne “akcje” remontowe z początku działalności bazy. Wycinanie bali na nowe podwaliny w tartaku u Turka na podwórku. Wyprawę ciągnikiem po okna do stolarza – chyba gdzieś przez zbocza Kamionki musieliśmy jechać. Albo opróżnianie starego szamba za chałupą. A najbardziej chyba pamiętam jak mi do oka wpadł odprysk farby przy okazji zdzierania starych płyt pilśniowych, które (może jeszcze ktoś pamięta) “zdobiły” sporą część ścian wewnętrznych przykrywając bale. Oj bolało.